Pałac w Mosznej nazywany jest „polskim Disneylend’em” bo wygląda jak z bajek Disneya. Zamek, który właściwie zamkiem nie jest, ma 365 pokoi i 99 wież i wieżyczek !!! I jak to z zamkami bywa, ma swoje legendy. Jedna z nich mówi, jakoby przebywali tu Templariusze! Wskazują na to podziemne korytarze, łączące go (podobno) z sąsiednim zamkiem w Chrzelicach.
SPIS TREŚCI:
- Jak tam dojechać ?
- Mapka i szlak
- Odrobina historii
- Od żołnierza do hrabiego
- Zwiedzanie
- Wokół pałacu
- Informacje praktyczne
Jak tam dojechać ?
Zamek znajduje się we wsi Moszna, mniej więcej w połowie drogi między Wrocławiem a Katowicami. Dojedziemy tam z:
Opola | w 35 minut | 35 km | DW414 |
Wrocławia | w 1:25 minut | 130 km | A4 |
Krakowa | w 2:10 minut | 190 km | A4 |
Polkowic | w 2:20 minut | 225 km | A4 |
Łodzi | w 3:10 minut | 290 km | E75 |

PARKING | |
30.XI – 30.III | 7 zł |
1.XII – 31.III | BEZPŁATNY |
Parking znajduje się na wprost kościoła. Stąd dosłownie kilka kroków do pałacu. Mały parking pod pałacem- tylko dla gości hotelowych.
Mapka i szlak
- Krótki spacer wokół zamku, potem przez aleję rododendronów aż do cmentarza rodziny von Tiele-Winckler i powrotem na molo przy stawie Kałużnik to jedna godzina.
- Zwiedzanie zamku w Mosznej trwa od 50 -100 minut.
- Wycieczkę można przedłużyć o spacer wokół stawu i dróżki po Pałacowym Parku.
- MÓJ czas: 3:20 minut
Odrobina historii

Nie ma informacji wskazujących, czy pałac istniał przed 1845 r. Uważa się, że mógł tu stać dworek. Od tego roku właścicielem Mosznej była rodzina Seherr-Thos (medal dla tego, kto to wymówi ! ). Następnym właścicielem był Heinrich von Erdmansdorf a od 1866 r rodzina przemysłowców Tiele-Winkler. I tu zaczyna się najciekawsza część opowieści, ale o tym przeczytacie później. W rękach Tiele- Winkler’ów zamek był do 1945 r. Oczywiście stacjonowali tu żołnierze radzieccy, dewastując wszystko, co się da. W latach 1996-2013 budynek zaadaptowało Centrum Terapii Nerwic. Obecnie funkcjonuje hotel i restauracja, ale niewielka część zamku-pałacu jest udostępniona do zwiedzania.
Od żołnierza do hrabiego

Założycielem rodu Tiele- Winkler’ów był Hubert Tiele, wnuk urzędnika na dworze Kurlandii. Pruski podporucznik w 1854 r poślubił Waleskę von Wincler, której ojciec był właścicielem Miechowic i Katowic. W ten sposób uzyskał prawo używania herbu i nazwiska żony. Dosłownie „wżenił się” w bogatą rodzinę. Ale to nie koniec. Hubert ciężko pracował i w ciągu kilku lat pięciokrotnie pomnożył majątek żony! Waleska również nie próżnowała. Prowadziła działalność dobroczynną na szeroko zakrojoną skalę. Przyczyniła się do budowy pierwszego katolickiego kościoła w Katowicach, przekazała teren pod budowę kościoła ewangelickiego. Finansowała odbudowy i przebudowy kościołów w Bytomiu, Miechowicach, Katowicach. W 1893 r zamek przejął najstarszy syn Huberta i Waleski – Franz Hubert. I to właśnie on przyczynił się do powstania pałacu w obecnej formie. Franz Hubert i jego żona Jelka, wybudowali szpital, szkołę, bibliotekę i współfinansowali linię kolejową. W 1895 r Franz Hubert uzyskał pruski tytuł hrabiego. I tak rodzina przemysłowców stała się rodziną hrabiowską, nie z powodu dziedziczenia tytułu a ze względu na ciężką pracę i dokonane zasługi.
Zwiedzanie

Ruszamy drogą dojazdową, która ciągnie się wzdłuż parkingu. Pojawiają się budki z pamiątkami i kasa. Jeśli nie kupiliście biletu przez internet, należy zrobić to teraz. Można kupić wstęp tylko do parku bądź na zwiedzanie pałacu i parku. Cennik na końcu wpisu.

Droga do zamku prowadzi obok stawu Kałużnik. Można, a nawet trzeba tu posiedzieć. Ja zrobiłam to w drodze powrotnej.

Mijamy bramę wjazdowa dla gości hotelowych i kierujemy się w lewo, do wejścia. W recepcji hotelu dostajemy mapkę z opisem parku, który otacza pałac.

Zwiedzanie z przewodnikiem trwa od 1 godziny do 100 minut. Zaczynamy od biblioteki, w której widać piękne stare meble i metalowe, ozdobne klamki w oknach.

Przewodnik oprowadza po następnych pokojach. Sala pod Pawiem zwana była dawniej Salą Lustrzaną. Miejsca, w których wisiały lustra pokryto malowidłami.

Przechodzimy wzdłuż rzeźbionej balustrady na piętrze.

Z góry widać kawiarnię, do której mają dostęp wszyscy, nie tylko goście hotelowi. Dawniej była tu Bawialnia. Do dziś używa się kominka, który jest największym z kominków zamkowych.

Sala Balowa z przeszklonym sufitem i ozdobnym balkonem, służy dzisiaj m.in. jako galeria.

Przechodzimy do Gabinetu Hrabiego. Dla mnie to zdecydowanie najpiękniejsze miejsce.

Gabinet składa się z dwóch pomieszczeń, usytuowanych prostopadle do siebie. Otwarta przestrzeń robi wrażenie. Jest tu przepiękny sufit, pokryty drewnianymi kasetonami i ogromny stół. Dziś powiedzielibyśmy: „konferencyjny”. Bogato rzeźbione meble, obrazy i przede wszystkim widok na park.

Zwiedzamy kolejne miejsca, w tym łazienkę z marmurowa wanną.


Schodzimy do protestanckiej kaplicy zamkowej, której wygląd nawiązuje do gotyku.

Zostało ostatnie pomieszczenie, do którego dostęp mają turyści – pałacowa Oranżeria. Są tu ławeczki i fontanna, przenosimy się w świat egzotycznych roślin.
Wokół pałacu

Na wprost głównej fasady zamku znajduje się fontanna, która zachwyca nie tylko pięknem. Jest częścią założenia parkowo-pałacowego. Można powiedzieć, że park ma charakter parku krajobrazowego ponieważ nie posiada wyraźnie zaznaczonych granic i łączy się swobodnie z polami, łąkami i otoczeniem.

Wokół zamku odbywają się różne imprezy, jak zlot starych samochodów.


W miesiącach letnich fontanna wypuszcza strumienie wody w rytm muzyki klasycznej. To wyjątkowe koncerty na świeżym powietrzu.

Ruszając drogą za fontanną, przejdziemy się aleją rododendronów i azalii. Warto odwiedzić to miejsce na przełomie maja i czerwca, kiedy krzewy kwitną.

Jest tu kilka uroczych mostków, poprowadzonych nad kanałami holenderskimi.

Kanały typu holenderskiego powstały wraz z parkiem. Jest tu aleja lipowa, dębowa i rododendronów.

Na końcu głównej alejki zwanej Aleją Lipową stoi marmurowy cokół. Dawniej stał tu pomnik Huberta von Tiele–Wincklera, ale został zniszczony.

Pozostawiamy ledwie widoczny zamek w tyle i zbaczamy z głównej alejki w lewo.

Idąc między drzewami udeptaną ścieżyną trafimy na cmentarzyk rodziny von Tiele–Winckler.

Jest tu spory krzyż a otoczone krzewami groby, robią niesamowite wrażenie. W tym miejscu czas zatrzymał się na dobre…

Wracamy w stronę stawu Kałużnik. Jeśli macie jeszcze czas, można skorzystać z drewnianych kładek lub obejść staw wokoło.

To zadbane miejsce pozwoli wam odetchnąć świeżym powietrzem i zapomnieć na chwilę o codziennej rutynie…
Informacje praktyczne
IV – X | park | komnaty +park | „Życie codzienne zamku” +park |
normalny | 18 zł | 42 zł | 77 zł |
ulgowy | 11 zł | 26 zł | 59 zł |
CZYNNE: | 9.00-18.00 | 9.00-17.30 |
XII, I, II | park | komnaty +park | „Życie codzienne zamku” +park |
normalny | 0 zł | 24 zł | 60 zł |
ulgowy | 0 zł | 15 zł | 48 zł |
CZYNNE: | 9.00-17.00 | sob.-niedz.-święta 9.00-17.30 |
XI i III (dni robocze) | park | komnaty +park | „Życie codzienne zamku” +park |
normalny | 0 zł | 24 zł | |
ulgowy | 0 zł | 15 zł | |
XI i III (sob.-niedz.-święta) | park | komnaty +park | „Życie codzienne zamku” +park |
normalny | 18 zł | 42 zł | 77 zł |
ulgowy | 11 zł | 26 zł | 59 zł |
CZYNNE: | 9.00-17.00 | 9.00-17.30 |
Witaj !
Jeśli moje wpisy są dla ciebie pomocne wpłać piątaka na zrzutkę. Niestety prowadzenie bloga nie jest bezpłatne. Nie jest też tanie. Będzie mi bardzo miło jeśli zechcesz wspomóc rozwój bloga.
Nie musisz pokrywać kosztów transakcji. Po prostu nie zaznaczaj rubryki. Pod spodem ukaże się malutki napis: Nie dziękuje. Kliknij i gotowe (: (;