Łysica to najniższy szczyt w Koronie Gór Polski, za to najbogatszy w historyczne ciekawostki. Właściwie jest tu wszystko: powstańcy, partyzanci, cudowne źródełko, Żeromski, drewniana kapliczka, ażurowe poręcze w środku lasu i kładki wśród zieleni. Są gołoborza wyglądające, jakby góra rozpadła się na kawałki. Właściwie wszystkiego masz tu w nadmiarze 🙂 Nawet pieczątek, których naliczyłam aż 8 !
SPIS TREŚCI:
- Jak tam dojechać ?
- Mapka i szlak
- Święty Franciszek, Żeromski i inne ciekawostki
- Czerwony szlak na szczyt
- Dwa szczyty Łysicy i powrót
- Legendy z Łysicy
- Punkt widokowy „Krajno Pierwsze”
Jak tam dojechać ?
Początek szlaku znajduje się we wsi Święta Katarzyna (świętokrzyskie), przy drodze wojewódzkiej 752. Wieś oddalona od Kielc zaledwie 23 km. Dojedziemy tam z miejscowości:
| Sandomierz | w 1:10 minut | 80 km | DW751 |
| Warszawa | w 2 godziny | 175 km | S7 |
| Nowy Sącz | w 3 godziny | 180 km | DK75 |
| Ustrzyki Dolne | w 4:10 minut | 260 km | S7 |
| Polkowice | w 5:10 minut | 510 km | A4 |
Mapka i szlak
SZLAK: Parking przy klasztorze – źródełko św. Franciszka – Łysica 613 m – Skała Agaty – parking
- Przejście całego szlaku tam i z powrotem to 2 godziny wg mapy
- MÓJ czas to 3: 15 minut ( w tym: chwila kontemplacji w kościele sióstr bernardynek, chwila zadumy nad mogiłami, „kąpiel” w źródełku św. Franciszka, czas na tysiąc zdjęć i filmików)

- Parking należy do sióstr bernardynek a opłatę (dobrowolną kwotę) należy wrzucić do skarbonki. Znalazłam skarbonkę ze św. Franciszkiem po wejściu do przedsionka przed kościołem i klasztorem.
- Ważne: przed skrętem z głównej drogi na parking jest zakaz wjazdu a wjazd tylko dla mieszkańców ALE ponieważ parkujemy kawałek dalej, należy go zignorować.
- Wiszą informacje: „Teren prywatny, opłata przy klasztorze”
Święty Franciszek, Żeromski i inne ciekawostki

Parking, na którym parkujemy należy do klasztoru sióstr bernardynek. Klasztor wybudowano w latach 1471-1478 z funduszy biskupa krakowskiego Jana z Rzeszowa.

Po wejściu do budynku znajdziecie się na niewielkim dziedzińcu. Będzie tu kilka drzwi. Jedne to furta klasztorna, drugie: rozmównica a trzecie prowadzą do kościoła.

Kościół jest otwierany na msze święte. Poza mszami można zajrzeć przez przepiękną kutą bramę.

Z parkingu odchodzi w las wąska ścieżynka do kapliczki grobowej Janikowskich zwana „kapliczką Żeromskiego”. Obok kapliczki znajdują się dwa groby. Jeden to prawdopodobnie grób partyzanta a drugi: grób powstańca styczniowego.

Nasuwa się pytanie: dlaczego krypta grobowa Janikowskich stała się „kapliczką Żeromskiego”? Podobno gimnazjalista Żeromski wraz z kolegą, zostawili wyryty podpis wewnątrz kapliczki: „Stefan Żeromski / D. 2 Sier. 1882/ Jan Strożecki”.

Ruszamy wzdłuż klasztoru, przechodząc obok furty. Szlak czerwony prowadzi prosto w górę i zaraz dochodzimy do sklepiku. A jest tu wszystko, co może kojarzyć się z pasmem Łysogór: czarownice, wiedźmy, „Krówki spod Łysicy”, krówka opatowska i inne różności. Możecie tu również podbić książeczki trzema pieczątkami. Dodam tylko, że pieczątki są w trzech różnych miejscach na Łysicy.

Przy sklepiku znajduje się brama z napisem: Świętokrzyski Park Narodowy, postawiona specjalnie na foto. Kilka metrów wyżej znak prowadzi w las. Jest to miejsce straceń i pochówku 40 mieszkańców Świętej Katarzyny. Zrobili to Niemcy przeciwko oddziałom AK i BCH. Na wprost stoi tablica informująca o ukrywającym się tutaj oddziale partyzanckim AK „Ponury”.

I tak docieramy do kasy Świętokrzyskiego Parku Narodowego. Są tu zadaszone wiaty, miejsce do siedzenia i pomnik Żeromskiego – dokładnie na wprost kasy. Oczywiście dostaniecie tu pieczątki do książeczek PTTK. Kupujemy bilety do ŚPN.
| normalny | ulgowy | |
| Bilet do Ś.P.N. | 11 zł | 5,50 zł |

Jeśli myślicie, że to koniec atrakcji to bardzo was zaskoczę, bo za kasą, dosłownie kilkanaście metrów dalej, jest „Źródełko św. Franciszka” które podobno ma „cudowne działanie” i leczy oczy. Radzę skorzystać z małego kraniku. Prawdziwe źródło jest obudowane i znajduje się powyżej. Źródło nigdy nie zamarza. Tuż za nim stoi urocza drewniana kapliczka św. Franciszka. Można tam zajrzeć przez ażurowe drzwi.
Czerwony szlak na szczyt

Uff, ile tu się dzieje! Ledwie minęłam kapliczkę a już pojawiają się drewniane kładki! Bardzo urokliwe miejsce. I pomyśleć, że kiedy planowałam wejście na Łysicę, mówiono mi, że to krótka droga i nie ma nic ciekawego…

Szlak czerwony schodzi z podestów a pojawiają się wystające z ziemi kamienie. Droga idzie tu bardziej intensywnie pod górę. Towarzyszą mi tablice opisujące puszczę jodłową.

Schody, drewniane poręcze i szeroka ścieżka pokryta „rozsypanymi” kamieniami. To odcinek, gdzie można się zasapać.

Szlak czerwony zaprowadza nas do wiaty, nad którą pojawiają się drewniane ławeczki, widoczne z oddali. Szlak skręca w lewo, pod kątem prostym. Miejsce to nazywa się „kolano”. Teraz droga nam się wypłaszcza i w ogóle nie czuć, że idziemy pod górę.

Na wysokości 500 m n.p.m. znów zaczynam odczuwać, że idę pod górę, choć nie jest to już tak męczące, jak wcześniej. Pojawiają się kolejne drewniane stopnie. Tu idzie się wygodniej i nie odczuwa przewyższenia.

Tuż za drewnianymi kładkami robi się stromo. Pojawiają się duże kamole i rzucone w poprzek kłody, które nie pozwalają się ziemi osuwać w dół. Po kilku minutach idę już właściwie po samych kamolach i trudno tu postawić stopę na leśnej ścieżce. o uwierzyć, że to jest to słynne „gołoborze”!
Dwa szczyty Łysicy i powrót

Według mapy jestem już właściwie na szczycie. Wielkie rumowisko głazów i kamieni. Gołoborze kojarzyło mi się ze zboczem pokrytym drobnym, osypującymi się kamieniami… A to są kamole albo raczej głaziska !!

Zdobyłam kolejny szczyt do Korony Gór Polski! ŁYSICA 613 m. I tak myślę, że ten szczyt, oprócz Rysów i Turbacza podobał mi się najbardziej. A to ze względu na „historyczne dodatki”.

Oczywiście tu też są pieczątki 🙂 🙂 Mam opieczętowaną całą stronę w książeczce!

Ponieważ ten szczyt ma dwa wierzchołki, ruszam prze las na Skałę Agaty zwaną też Zamczyskiem.

Tu również są pieczątki 🙂 🙂 Ło matko, nie mam już miejsca 🙂 😉 😉 Gdzieś z tyłu w lesie jest drugi wierzchołek. Niestety ŚPN odgrodził wejście na ten teren, więc nie naruszam tego zakazu. Jak to mówią: „nie skutku bez przyczyny”. Myślę, że może to mieć związek z ptakami. Wiem, że na zboczach Łysicy gnieżdżą się orliki krzykliwe, kobuzy i krogulce. Okres lęgowy przypada na maj i czerwiec.

Po kanapce i ciepłej herbatce czas zejść do parkingu. Choć plan był inny, schodzę tą samą drogą, bo pogoda „wisi na włosku” i zaraz może lunąć. Zejście tymi kamolami jest gorsze niż wejście!

Las pięknie odsłania drewniane poręcze, które wyglądają jak przy leśnej altance.

Droga w dół idzie sprawnie i bardzo szybko docieram do drewnianej kapliczki św. Franciszka. Jest pięknie i trudno się oprzeć wrażeniu, że świętokrzyskie ma jeszcze wiele do zaoferowania!
Legendy z Łysicy

1. Podobno w zamku na szczycie mieszkały dwie siostry. Agata łagodna i cicha, Jadwiga ruchliwa i głośna. Gdy do zamku przyjechał rycerz, siostry ugościły go i nakarmiły. I tak się stało, że Jadwiga i młodzieniec zapałali do siebie uczuciem. Agata stroniła od towarzystwa młodych, spędzając czas na zbieraniu ziół i spacerach po lesie. Mimo to Jadwiga czuła się zbyt niepewnie, wiedząc że siostra może zwrócić swoje oczy w stronę jej ukochanego. Namówiła rycerza na zabicie siostry kierując w jej stronę nieprawdziwe oskarżenia. Młodzieniec za namową Jadwigi zgodził się zabić pokorną Agatę. Gdy wracała do zamku zebrały się czarne chmury. Pioruny waliły w zamek jeden po drugim, jakby Opatrzność domagała się sprawiedliwości. Kamienne mury kruszyły się, pozostawiając na szczycie rumowisko kamieni. Agata usiadła na skale i długo płakała za siostrą i jej wybrankiem. Płakała tak mocno, aż łzy wyżłobiły w skale blizny a spod skały wypłynęło źródełko. I tak skałę, gdzie siedziała Agata, nazwano od jej imienia. A cudowne źródełko nazwano źródłem św. Franciszka.
2. Istnieją opowieści stare jak świat o sabatach i zlotach czarownic na Łysicy i Łysej Górze. Zbierały się tu wszystkie przeklęte stwory, szczególnie w noc Kupały. Odprawiały tajemnicze gusła i czary, pogańskie tańce w ruch wprawiały a niejednokrotnie i czart tam zaglądał, by uciech z wiedźmami skosztować. Ludzie z daleka ogień widzieli i śpiewy wiatr do chałup przyganiał. Strach było wyjść w nocy do lasu a i w dzień trzeba było trzy razy się przeżegnać, żeby jakiegoś licha na siebie nie ściągnąć.
Punkt widokowy „Krajno Pierwsze”

Punkt widokowy im. Przewodników Świętokrzyskich odnajdziecie przy samej drodze, jadąc drogą nr 752 od Świętej Katarzyny w stronę Górna i Daleszyc. Punkt zalicza się do książeczki: „Wieże widokowe gór i pogórzy” i jest oznaczony symbolem: H-1 Krajno Pierwsze.

Nie można go przeoczyć ponieważ jest tu spory parking w formie zatoczki a obok stoi ogromny napis, skierowany w stronę drogi: „Góry Świętokrzyskie”.
Witaj !
Jeśli moje wpisy są dla ciebie pomocne wpłać piątaka na zrzutkę. Niestety prowadzenie bloga nie jest bezpłatne. Nie jest też tanie. Będzie mi bardzo miło jeśli zechcesz wspomóc rozwój bloga.
Nie musisz pokrywać kosztów transakcji. Po prostu nie zaznaczaj rubryki. Pod spodem ukaże się malutki napis: Nie dziękuje. Kliknij i gotowe (: (;



